CZWARTEK - 14.09.2017 - ŚWIĘTO PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO

KRZYŻ W PROMIENIACH ZMARTWYCHWSTANIA

J 3,13-17

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

W katedrze w Pelplinie za stallami przy ołtarzu głównym, po obu stronach, znajduje się piękny przykład Biblii pauperum - czyli Biblii dla ubogich, lub Biblii ubogich. Jest to Pismo Święte w obrazach i rysunkach przeznaczone głównie dla ludzi, którzy nie potrafili czytać. Biblia pauperum była swoistym podręcznikiem typologii chrześcijańskiej, często przedstawiającym obok siebie sceny i wydarzenia ze Starego i Nowego Testamentu. Jedną z takich par zestawionych z sobą są obrazy ukazujące wydarzenia opisane w dzisiejszej Liturgii Słowa. W dolnej części znajduje się pal a na nim wąż miedziany, zaś w górnej widać krzyż a na nim postać Chrystusa Pana. Przesłanie tak dobranych scen biblijnych było i jest raczej oczywiste. Każdy ukąszony przez węża Izraelita, gdy tylko spojrzał na tego miedzianego, został uzdrowiony. Każdy zaś ukąszony jadem grzechu, gdy spojrzy na krzyż zostanie zbawiony. Oczywiście pod pojęciem spojrzenia rozumiem wyznanie wiary w Jezusa i przyjęcie tego, co wysłużył Pan przelewając krew za zbawienie człowieka. Słowa Chrystusa są tutaj jednoznaczne: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. Owo wywyższenie już się dokonało. Krew Zbawiciela została przelana. Jezus wytrwał do końca i przyjmując na siebie ogrom bólu i cierpienia potwierdził swoją miłość do każdego z nas. Miłość, która nie tylko była przez Pana głoszona, ale i uczyniona na krzyżu. Teraz przyszedł czas na moją odpowiedź. Każdy kto w Niego wierzy, czyli ten, który w odpowiedzi zaprosi Jezusa w swoje życie, uczyni Go fundamentem i centrum swojej codzienności, odda Mu całe swoje serce na mieszkanie i pozwoli, aby Jego Krew wybieliła szaty jego człowieczeństwa. Tak, to prawda, że drogi naszego istnienia układają się w kształt sinusoidy. Pojawiają się góry i doliny, upadki i powstania, odejścia i powroty, radość bycia blisko Jezusa i chwile zwątpienia. Pojawiają się też wyrzuty czynione Bogu, że gra z nami nie fair. Pojawiają również pokusy zdobycia Królestwa własną mocą, choćby przez dobre uczynki lub wypełnianie przepisów prawa czy przykazań. Tak, to prawda. Jesteśmy słabi i ułomni. Powtarzamy za św. Pawłem: „Chcę czynić dobro a narzuca mi się zło”. Właśnie dlatego Pan oddał za nas życie. Właśnie dlatego Jego ramiona są otwarte a serce przebite i zranione. Właśnie dlatego Jego Krew spływa z wysokości krzyża. Właśnie dlatego, że jako człowiek nie mam takiej mocy, aby siebie zbawić, uleczyć i uzdrowić, podchodzę dzisiaj do krzyża, aby ta krew nie wsiąkała w ziemię, ale by obmywała mnie całego. Nie tylko cierpienie Jezusa i krzyż przynoszą nam zbawienie. Bóg nie jest tyranem i nie chce cierpienia dla nikogo. Chrystus Pan, w przeciwieństwie do Adama, mocą posłuszeństwa woli Ojca wybawił świat z więzów ciemności, grzechu i śmierci. Miejmy świadomość, że walka o każdego z nas toczy się bez przerwy. Dopóki nasze upadki i odejścia pojawiają się z powodu naszej słabości i ułomności a nie odrzucenia Zbawiciela i Jego Ewangelii, dopóty jesteśmy na dobrej drodze, bo jesteśmy cały czas w zasięgu Jego wzroku i mamy szansę na świętość.  Zawsze gdy tylko wyciągniemy rękę w Jogo stronę, On nas wydobędzie nawet z największego rynsztoku. Zapłacił za to swoją Krwią. Zachęcam siebie i Ciebie, aby nie przyjmować krzyża bez zmartwychwstania. Krzyż jest etapem, wydarzeniem, ale nigdy zwieńczeniem. Krzyż musi być oświetlony blaskiem zwycięstwa. To jest cały Chrystus. Pamiętajmy też jednak, że tak jak niedziela następuje po piątku (nie licząc oczywiście soboty), tak zmartwychwstanie jest skutkiem krzyża i śmierci. I bynajmniej nie tylko chodzi o każdy kształt cierpienia jakiego w życiu doświadczamy, ale o posłuszeństwo Panu i Jego Ewangelii. Umieranie dla grzechu, egoizmu, pychy może boleć i powinno, ale tylko buble kupuje się za pół ceny, albo dostaje za darmo. I jeszcze mała propozycja. Naucz się dzisiejszego wersetu z Ewangelii na pamięć i powtarzaj go jako obietnicę daną Tobie przez Jezusa. A jest ona pełna życia, nadziei i światła. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. Skorzystasz z tej zapowiedzi? To przekaż ją dalej.

Zapraszam też do odsłuchania homilii z dzisiejszego Święta. 

                                                       


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza